Jak najłatwiej zdenerwować matkę noworodka? 10 niezawodnych sposobów

Było o tym, czego najlepiej nie mówić kobiecie w ciąży, dzisiaj z kolei parę słów o tym, jak zdenerwować kobietę w połogu/matkę noworodka, jeśli już koniecznie odczuwa się taką potrzebę. Poniżej znajdziecie 10 sposobów, ale zastrzegam, że one działają na mnie – nie na każdą kobietę zadziałają, choć myślę, że jednak większość się sprawdzi. Znam kobiety niezwykle odporne i takie, które po prostu się nie wkurzają, tylko z anielską cierpliwością kiwają głowami. Ja do takich nie należę. A Wy nie zdziwcie się, jeśli potem wkurzona znajoma przestanie się do Was odzywać.

Ten tekst był dla mnie trudny do napisania - może dlatego, że będąc w ciąży jakoś łatwiej było mi olać wszystkie dobre rady. Teraz jest trudniej i skonfrontowanie się z wieloma słyszanymi rzeczami wymaga naprawdę sporo silnej woli - najczęściej, żeby nie palnąć czegoś, czego potem będę żałować.

10. Kwestionuj wszystko, co bierze do ust!

Wszyscy przecież wiemy, że matka karmiąca to najlepiej tylko gotowany kurczak i marchewka, ewentualnie jakieś warzywa na parze, rosołek, duszone mięsko. Broń Boże kapusta, bigos, brokuły, świeże warzywa czy owoce! Cytrusy-zabójcze! Mleko – a co, tak ci tęskno do skazy białkowej? Woda gazowana? Cola? Czy ty chcesz, wyrodna matko, kolki u dziecka spowodować? Orzechy? Matko, no chyba zwariowałaś! Przecież to najsilniejsze alegreny! Kotlety? Grzyby? Tylko współczuć maluszkowi!
Takie teksty mogą być co najmniej tak irytujące, jak Irytująca Pomarańcza.

Kiedy urodziłam syna, jeszcze w szpitalu zaczęłam jeść wszystko. Mandarynki, migdały, jogurt z otrębami, ruskie pierogi. W domu zaliczyłam tez surówkę z kiszonej kapusty i krokiety z kapustą i grzybami. Wiedziałam już wcześniej, że nie ma czegoś takiego, jak dieta matki karmiącej, mój syn nigdy na tym nie ucierpiał, jest okazem zdrowia. Jasne, wiem, że bywają dzieci alergiczne, że niektóre kobiety muszą konsultować się z alergologiem, ale nie dajcie sobie wmówić, że czegoś Wam nie wolno jeść od początku i na zapas. Jedzcie, obserwujcie, nie eliminujcie, jeśli nic złego się nie dzieje. Po więcej informacji zapraszam TU, TU i TU.

9. Zwracaj uwagę, że za często karmi…

Jakieś fanaberie powymyślali o karmieniu na żądanie! Przecież każdy wie, że dziecko karmi się najlepiej co trzy godziny (nawet Tracy Hogg mówi o tym w „Języku niemowląt” – nota bene nieźle się uśmiałam nad tą książką :P), w stałych odstępach czasu. Na żądanie? Powariowali!

A Wy kiedy jecie? Zawsze o wyznaczonych porach, czy wtedy, kiedy jesteście głodni? No nie wierzę, naprawdę jecie wtedy, kiedy jesteście głodni? Serio? To dlaczego noworodek/niemowlę ma jeść o stale wyznaczonych porach? Jemu jednak chyba trochę trudniej zapanować nad emocjami związanymi z głodem niż Wam. Polskie Ministerstwo Zdrowia, a także WHO i UNICEF zalecają karmienie piersią na żądanie przynajmniej przez pierwsze 6 miesięcy życia dziecka. I nie, to nie są zalecenia tylko dla Afryki.

8. Zarzuć jej, że głodzi dziecko i najlepiej, żeby je dokarmiła.

No bo jak już powiesz, że karmi je zbyt często, to dorzuć jeszcze, że pewnie ma za mało mleka albo niepełnowartościowy pokarm, bo takie to chudziutkie i bladziutkie. Butla z mieszanką najlepsza na wszystko!

Pokarm matki produkuje się na bieżąco, a jego skład i ilość dostosowują się do potrzeb dziecka. Nigdy nie jest bezwartościowy. Pokarm matki to najlepsze, co może dostać dziecko, mieszanka, nawet najlepsza, nigdy nie będzie tak wartościowa, a każde podanie mleka modyfikowanego może zaburzać laktację. I tu znów odsyłam do WHO i bloga Hafiji - o nieprzekraczalnych 20 mililitrach i jak zmierzyć ilość mleka w piersiach.

7. Na wszelki wypadek spytaj, czy dziecku przypadkiem nie jest za zimno. Albo za ciepło.

Każdy przecież wie, że młoda matka nie ma pojęcia, jak ubierać swoje dziecko. Pal licho, że w pokoju ponad 20 stopni, że dziecko ma body, pajaca i skarpetki. „A czapeczka gdzie?” – nie zaszkodzi spytać. Sprawdź, czy ma zimne rączki. I dodaj,  że na pewno się przeziębi w takie zimno. Poucz też, że latem, nawet, jak jej jest ciepło, bo na dworze 30 stopni, to dziecko na pewno marznie, a zimą bez body, pajaca, bluzy, spodenek, kombinezonu, czapki, rękawiczek, śpiworka, kołderki i kocyka  nie wychodź. Bo przeziębisz!

A gdzie czapeczka?!
A gdzie czapeczka?!
Zasada jest prosta - dziecko ubieramy w jedną warstwę więcej, niż siebie. Taka jest powszechna opinia i można się jej trzymać. U nas w domu jest jednak tak ciepło, że młodzieniec często kończy w body i półśpiochach, a na stopy mu jeszcze zarzucamy skarpy, żeby półśpiochy się dobrze trzymały. Najłatwiej jednak pamiętać o tym, że jeśli nam w pokoju jest ciepło, to dziecko raczej też nie zmarznie, jeśli nam jest zimno - je też trzeba dodatkowo ubrać. Podczas karmienia piersią natomiast dziecko nie potrzebuje być ubrane ciepło, bo dostaje ciepło od matki. Więcej o termoregulacji noworodka w świetnym wpisie na mataja.pl.

6. Podpytaj, czy już udało jej się wrócić do wagi sprzed ciąży.

Najlepiej zadaj to pytanie przed końcem połogu. Wkurw gwarantowany, szczególnie, jeśli w ciąży przytyła więcej, niż przewiduje średnia.

Nikogo nie powinno obchodzić, jak ze zrzucaniem masy po ciąży radzi sobie kobieta, bo dla wielu z nas jest to drażliwa kwestia. Wiele z nas tyje w ciąży ponad program, dla bardzo wielu zrzucenie tych kilogramów - szczególnie po cesarskim cięciu - jest bardzo trudne, bo dłużej wraca się do formy. Poza tym - to naprawdę nie jest najważniejsze! Kobieta potrzebuje w tym okresie dużego wsparcia, a nie kopania leżącego.

5. Zwróć uwagę, żeby nie rozpuszczała dziecka nadmiernie.

Tutaj możesz wykorzystać kilka niezawodnych tekstów. Najlepsze, których możesz użyć, to: „Nie noś go na rękach, bo się przyzwyczai”, „Nie reaguj na każdy płacz, bo go rozpuścisz” albo „Pozwól mu się wypłakać”. Możesz jeszcze dodać, że jej dziecko manipuluje płaczem i jeśli będzie taka miękka, to wychowa maminsynka. A że dziecko ryczy wniebogłosy, jak zostaje samo? Trudno, życie jest ciężkie, niech się hartuje!

Jeżeli ktokolwiek powiedziałby mi, żebym zostawiła mojego syna do wypłakania się, to nie sądzę, żebym umiała powstrzymać się od ostrego pojazdu. Nie wiem, jak Wasze dzieci, ale mój syn potrzebuje bliskości, tulenia, noszenia na rękach. NIE WYOBRAŻAM SOBIE, ŻEBY KTÓREŚ Z NAS – JA LUB MĄŻ – MIAŁO NIE REAGOWAĆ NA JEGO PŁACZ. A już jakąś totalną bzdurą jest dla mnie wyobrażenie o manipulującym noworodku. Takim, na przykład, dwu lub trzytygodniowym. Po prostu urodzony manipulator. Niech ryczy.

4. Kwestionuj jej wiedzę w każdej możliwej kwestii.

Najlepiej jeszcze w szpitalu. Nie wie czegoś? Bardzo głośno się zdziw, bo jak można tego nie wiedzieć! Wie coś? Powiedz, że na pewno wie źle i najnowsze badania mówią coś innego. Podkreślaj jej ignorancję. Jak możesz tego nie wiedzieć? Czy ty w ogóle przygotowałaś się jakoś do tego porodu? Czytałaś cokolwiek?

Jeszcze będąc w szpitalu, spotkałam się z bardzo nieprzyjemnym podejściem niektórych pielęgniarek opierającym się na frazie: "Czy pani w ogóle COKOLWIEK czytała?". Pamiętajcie, że nie da się wiedzieć wszystkiego, ja najwięcej o noworodku, jego obsłudze, zapleczu technicznym (akcesoriach, potrzebnych sprzętach, etc.) dowiedziałam się już po przyjściu syna na świat, a konkretniej - po powrocie do domu. Choć wcześniej byłam przekonana, że wiem tyle, ile powinnam... Nie dajcie sobie wmówić, że coś jest z Wami nie tak - dla Waszych dzieci jesteście pierwszym, najlepszym wyborem, niezależnie od tego, czy wiecie, jak ściągać pokarm i czy umiecie trzymać butelkę.

3. Spytaj, kiedy planują następne dziecko.

Najlepiej nie zwlekać z tym pytaniem – żeby wywarło odpowiedni efekt, powinno zostać zadane dosyć szybko. Wiadomo przecież, że NIKT NORMALNY nie kończy na jednym dziecku!

U mnie to pytanie całe szczęście pojawiło się dosyć późno (jakieś dwa miesiące po porodzie), ale i tak mnie wkurzyło. Mój poród był ciężki, a miłość, jaką obdarzam syna, jest dla mnie, przynajmniej na razie, absolutnie niepodzielna. "To przychodzi naturalnie, zobaczysz". A może nie zobaczę? A może wcale nie chcę? A tak w ogóle czy to teraz ważne, czy chcę, czy zamierzam mieć jeszcze dzieci? A nawet jeśli, to może nie będę o tym decydować, kiedy mój syn ma dwa miesiące?

2. Namawiaj do chrztu

Pytaj o to, kiedy chcą chrzcić dziecko. Nie chcą? Ciągnij za język i namawiaj, żeby zrobili to dla świętego spokoju. Nadal nie chcą? Powołaj się na rodzinę i na to, co ludzie powiedzą. Potem przywołaj kwestię wytykania palcami w szkole. Dodaj jeszcze, że jak reszta dzieci będzie szła do komunii, jej dziecko będzie się czuło odrzucone. A że to sprzeczne z jej i jej męża przekonaniami? A kogo to obchodzi? Jak wielu ludzi dzisiaj chrzci dzieci ze względu na swoją wiarę?

Tak, wiem, że dla wielu ludzi temat chrzcin to oczywista oczywistość, dla wielu ludzi urodzenie dziecka = ochrzczenie dziecka. To jest moje drugie miejsce, ale moje, prywatne. Nie mam nic przeciwko rozmowom z rodziną na ten temat, jestem w stanie zrozumieć różne argumenty, natomiast mam też swoje argumenty. Ciągnięcie przez osoby postronne za język w kwestii tak prywatnej, jaką jest wiara w Boga i wychowywanie dziecka w duchu jednego konkretnego wyznania, jest dla mnie nietaktowne i nie w porządku. Nikogo spoza grona  moich bliskich nie powinno to obchodzić.

1. Kwestionuj jej doświadczenia porodowe (szczególnie, jeśli jesteś mężczyzną lub kobietą, która nie rodziła)

Możesz powiedzieć kilka rzeczy. Najlepsze w tym miejscu są kwestie typu: „Na pewno przesadzasz, nie wierzę, tyle kobiet przez to przechodzi i jakoś żyją”, „No wiadomo, że boli, to oczywiste”, „Wiedziałaś, na co się decydujesz”.

O bólu porodowym mówi się nadal niewiele i cały czas nie tak, jak powinno się mówić. Traktuje się go jako coś "naturalnego", przez co "trzeba przejść". Moja mama mawia, że mężczyźni opowiadają sobie doświadczenia z wojska, a kobiety z porodu. Mój poród był ciężki - tak jak bardzo wiele innych porodów. Darłam ryja, błagałam o znieczulenie (a gdzie tam, nie ma anestezjologów!), naprawdę byłam przekonana, że to jakaś jatka i nie ma mowy, żebym urodziła o własnych siłach. Ostatecznie moje ciało dało radę, ale już podczas fazy skurczów byłam przekonana, że nie chcę nigdy więcej przez to przechodzić. I mam prawo nie chcieć, miałam prawo też wtedy krzyczeć, fizycznie cierpieć i pragnąć końca. Miałam prawo nie być bohaterką znoszącą ten rozdzierający ból w milczeniu. Każda z nas ma takie prawo! Mój poród do momentu otrzymania syna do rąk nie miał w sobie NIC mistycznego, NIC magicznego, był kilkugodzinnym ciągiem potwornego bólu. Kiedy dwa dni po porodzie przyszła do szpitala moja przyjaciółka, nie potrafiłam rozmawiać z nią o tym bez płaczu. Nadal nie potrafię o tym spokojnie myśleć, dlatego usłyszane po porodzie (i to jeszcze w szpitalu) od nie jednej, nie dwóch, nie trzech osób teksty podobne do tych powyższych, były kopaniem leżącego. 

Pragniemy w Polsce godnej opieki okołoporodowej, mamy fundację Rodzić po ludzku i standard opieki okołoporodowej, ale dopóki kobiety będą lekceważyć cierpienie innych kobiet, nadal będziemy siedzieć w cholernym zaścianku.

Jakie teksty usłyszane po porodzie Was najbardziej wkurzały?

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Jak najłatwiej zdenerwować matkę noworodka? 10 niezawodnych sposobów

  1. Magda

    Z większością podpunktów się zgadzam 🙂 A już na pewno z nr 2:) dla mnie to nr jeden..
    Od siebie dodam to czego nie mogłam przeboleć: Dwutygodniowy czy trzy bobas, uwielbiający się kąpać, więc jak wiadomo po wyciągnięciu z wanienki zaczyna płakać, cała rodzinka w domu, bo to okres świąteczny… Ja-świeżo upieczona matka- oliwkuje,kremik na pupę, zakładam pampersa, śpioszki- wszystko w miare moich możliwości szybko, choć delikatnie żeby nic nie uszkodzić, nie zahaczyć pępuszka który jeszcze nie odpadł. Nade mną ekipa dopingująca i słyszę tylko nad głową:
    „Szybciej ją ubieraj..” „Nie widzisz że się denerwuje…” „Zimno jej jest… ” „ja bym najpierw ubrała górę..” „Co ty tak poprawiasz tego pampersa”- no np po to żeby się pępek goil ładnie i żeby kupka znowu nie wylądowała na plecach!! A co do zimna to raczej ciężko o to gdy w łazience 26 stopni.
    Ludzie, Mamy widzą co robić, to jest instynkt, ale jak czasami dzidzia chwilkę popłacze, bo np nie lubi się ubierać to jeszcze nie koniec świata!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s